niedziela, 27 kwietnia 2014

Początek. 01.11.2012 r.

Mój blog ma być inspiracją.
Po świecie chodzi miliony samotnych osób. codzienność nie sprawia im radości i z każdym kolejnym dniem wpadają w coraz to większy dół. Osoby, którym wydaje się, że nigdy nie znajdą swojej prawdziwej miłości.  To nie jest prawda! Każdy ZASŁUGUJE na miłość. Każdy, jeśli sprosta wyzwaniu, jeśli otworzy się na nowe osoby i znajomości, zdobędzie swoją wymarzoną miłość. Nigdy nie byłam niczego bardziej pewna, szczerze w to wierzę.

Moja... hm... nazwijmy to przygodą. Moja przygoda zaczęła się 1 listopada 2012 roku, kiedy to skończyłam najbardziej poważny związek w moim życiu. Postanowiłam wtedy, że przez 1000 dni z nikim się nie zwiążę, nikogo nie pokocham. Dlaczego? To bardzo proste. Postanowiłam, że muszę się nauczyć sama siebie szanować, by osoba z którą wejdę w związek też mogła mnie szanować. Bez poczucia własnej wartości związek oparty na obopólnym szacunku i zaufaniu jest niemożliwy.

Czy dotrzymałam swojego założenia?
Tak. Mimo, że bardzo tego nie chciałam. Wizualizowałam sobie księcia na białym rumaku i w lśniącej zbroi, który uratuje mnie za szponów samotności i pokocha niezależnie od tego, że jestem rozkapryszoną księżniczką, tak właściwie bez własnego zdania. Tia...
Jestem tylko człowiekiem. Mam naturę skrajnej romantyczki i nie jestem stworzona do czekania...
Zdarzyło się przez ten czas kilka sytuacji, których żałuję. Jednak staram się o tym nie myśleć i ruszyć naprzód z czystą głową . Przez ten w sumie niedługi czas, starałam się zaangażować w dwa związki, a dodatkowo w trzeciej sytuacji wmówić sobie miłość! Słyszeliście kiedyś bardzo słynne zdanie "Kłamstwo często powtarzane, staje się prawdą."? Otóż to. Nie próbujcie sobie na siłę wmawiać uczucia do drugiej osoby, gdyż moim zdaniem nie istnieje pojęcie platonicznej miłości. Miłość jest czymś co w sobie rozpalają dwie osoby nawzajem. Nie da się tego osiągnąć w pojedynkę :)

Od mojej pierwszej samotnej nocy desperacko szukałam możliwości zaangażowania. Męczy mnie samotność. Jednak... było to błędem. Kompletnie nieprzygotowana znów dawałam się ranić, trzymać mnie w niepewności... Chciałam wszystko za szybko, za bardzo i za... słodko. Co doprowadziło mnie do frustracji i ogólnego uczucia niezadowolenia.


Zadaniem tego bloga jest mi i przede wszystkim Wam przypominać o pracy którą mamy nad sobą wykonać w drodze do harmonijnego i tak bardzo oczekiwanego związku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz